DOPEST MENU

7 min czytania

Zdjęcia dań w menu czy wideo: co lepiej sprzedaje

Zdjęcia dań w menu, menu ze zdjęciami czy wideo dań: porównanie kosztów, efektu przy stoliku i tego, co naprawdę działa na telefonie gościa.

KNKacper Najda, DOPEST

Gość siada przy stoliku, otwiera menu i ma kilkanaście sekund, zanim kelner wróci po zamówienie. Zdjęcia dań w menu, wideo, a może sam tekst: od tego, co widzi w tym momencie, zależy, czy zamówi risotto za 42 zł, czy bezpieczny schabowy za 32 zł. W tym artykule rozkładamy trzy opcje na czynniki: koszt, czas produkcji i to, co realnie dzieje się w głowie gościa przy wyborze.

Dlaczego tekst w menu przegrywa przy stoliku

Nazwa dania i opis w trzech linijkach działają dobrze, kiedy gość zna kuchnię na pamięć. Problem w tym, że większość gości jej nie zna. „Tagliatelle z pesto rucola i suszonymi pomidorami” brzmi dobrze, ale nie mówi nic o porcji, o tym, czy sos jest kremowy czy oleisty, czy danie jest ostre. Mózg w takiej sytuacji robi jedno: szuka najmniejszego ryzyka.

Efekt jest przewidywalny. Gość wybiera danie, które już zna z innych restauracji: kurczaka, burgera, pizzę margheritę. Omija specjały szefa kuchni, droższe pozycje i nowości w karcie, bo nie ma jak sobie ich wyobrazić. To nie jest kwestia złej karty czy słabego copywritingu, tylko braku obrazu. Tekst nie pokazuje porcji, koloru, tekstury. Nie pokazuje, że stek jest soczysty w środku albo że deser ma warstwę chrupiącej karmelizowanej skórki.

Restauracje z samym tekstem tracą też na czymś innym: goście pytają kelnera „jak to wygląda”, kelner opisuje z pamięci, kolejka przy barze rośnie, a stolik siedzi dłużej nad kartą, zanim złoży zamówienie. To nie jest wielka tragedia jednego wieczoru, ale w skali miesiąca oznacza wolniejszą rotację stolików i mniej dopchniętych deserów czy dodatków.

Zdjęcia dań w menu: kiedy pomagają, a kiedy szkodzą

Menu ze zdjęciami to naturalny krok dalej i w wielu lokalach działa dobrze: gość widzi porcję, kolor sosu, to, czy danie jest na talerzu głębokim czy płaskim. Dobre zdjęcie potrafi w ułamku sekundy przekonać do zamówienia dania, którego nazwa nic nie mówiła.

Problem zaczyna się tam, gdzie zdjęcia są robione na skróty. Zdjęcia potraw do menu ze stocka od razu widać: talerz nie pasuje do tych w lokalu, oświetlenie jest inne niż na miejscu, czasem danie na fotce w ogóle nie jest tym, co trafia na stół. Gość to wyczuwa, nawet jeśli nie umie tego nazwać, i traci zaufanie do całej karty, nie tylko do jednego zdjęcia.

Drugi problem to światło. Zdjęcie zrobione telefonem wieczorem, pod żółtym oświetleniem sali, bez dodatkowego doświetlenia, potrafi zamienić apetyczne danie w coś, co wygląda jak z automatu. Sos wychodzi szary, mięso matowe, a sałata traci kolor. Takie zdjęcie szkodzi bardziej niż jego brak.

Trzeci problem to czas. Menu ze zdjęciami z 2019 roku, kiedy w kuchni był inny szef, a talerze były inne, to pułapka, w którą wpada mnóstwo lokali. Karta się zmienia, dania się zmieniają, a zdjęcia zostają te same, bo nikt nie chce znowu umawiać sesji foto. Efekt to rozjazd między obrazkiem a rzeczywistością, czyli dokładnie to, czego zdjęcia miały uniknąć.

Jest jeszcze efekt „katalogu”: zdjęcia idealnie wykadrowane, na białym tle, z idealnym światłem studyjnym, wyglądają pięknie, ale nienaturalnie. Gość widzi w tym reklamę, a nie prawdziwe danie z tej kuchni, i podświadomie zaniża oczekiwania albo w ogóle nie wierzy w to, co widzi.

Wideo dań: co daje ruch, którego zdjęcie nie pokaże

Zdjęcie zamraża jedną klatkę. Wideo dań pokazuje to, co dzieje się z jedzeniem naprawdę: parę unoszącą się znad talerza, sos zalewający mięso w momencie krojenia, ser rozciągający się przy podnoszeniu kawałka pizzy, chrupnięcie skórki na crème brûlée. Ruch to informacja, której nie da się przekazać statycznym kadrem, a mózg reaguje na ruch jedzenia inaczej niż na zdjęcie: to sygnał, że danie jest świeże i właśnie przygotowane, a nie wystylizowane na potrzeby sesji.

To samo działa przy dosprzedaży. Deser pokazany na zdjęciu to informacja „taki wygląda”. Deser pokazany w wideo, gdzie łyżeczka przełamuje warstwę czekolady albo sos spływa po lodach, to bodziec, który działa już po głównym daniu, kiedy gość teoretycznie jest najedzony, ale wzrok podpowiada co innego.

Nie każde wideo dań w menu działa tak samo. To, co sprawdza się przy stoliku:

  • Format pionowy 9:16, bo menu ogląda się na telefonie trzymanym pionowo.
  • Kilka sekund, zwykle 4 do 6, w pętli: gość nie ogląda filmu, tylko rzuca okiem i wraca.
  • Bez dźwięku: sala restauracyjna to nie kino, a dźwięk w menu tylko rozprasza i wymaga słuchawek.
  • Jedno danie w kadrze, blisko, bez tła, które odciąga uwagę.

Czego unikać:

  • Długich rolek w stylu mediów społecznościowych, bo gość nie ma czasu ani ochoty ich oglądać przy stoliku.
  • Muzyki i podkładu dźwiękowego.
  • Ludzi w kadrze, twarzy kucharza, rąk kelnera: uwaga ma być na daniu, nie na osobie.

Menu wideo dobrze poukładane to nie efekt specjalny, tylko rozszerzenie tego, co zdjęcie już robi, o element, którego zdjęcie fizycznie nie może pokazać.

Tekst, zdjęcia, wideo: porównanie

Sam tekstZdjęcia dań w menuWideo dań
Koszt startowy0 złsesja foto: ok. 1000 do 3000 złpakiet 5 rolek u agencji: ok. 4000 zł, albo nagranie własne telefonem
Czas produkcjibrakpół dnia do dnia sesjipół dnia sesji lub nagrywanie stopniowe własnym telefonem
Jak często odświeżaćprzy każdej zmianie kartyprzy zmianie dania, szefa kuchni lub talerzytak samo, ale krótkie ujęcie łatwiej podmienić bez całej sesji
Wpływ na decyzję przy stolikuniski, gość wybiera bezpiecznie i taniośredni do wysokiego, zależy od jakości zdjęciawysoki, ruch pokazuje świeżość i porcję
Jak wygląda na telefoniezwykła lista, długi scrolldobrze, jeśli zdjęcie jest ostre i dobrze oświetlonenaturalnie, bo telefon i tak jest pionowy, wideo w pętli samo przyciąga wzrok

Tabela pokazuje jedno: wideo ma wyższy próg wejścia niż zdjęcia, ale też wyższy sufit efektu, zwłaszcza na urządzeniu, na którym większość gości i tak przegląda menu.

Jak nagrać samemu telefonem, żeby nie było wstydu

Nie trzeba od razu zlecać produkcji, żeby zacząć. Kilka zasad wystarczy, żeby wideo dań wyglądało profesjonalnie, nawet nagrane telefonem w kuchni między zmianami:

  • Światło. Naturalne światło dzienne albo lampa pierścieniowa z boku, nigdy bezpośrednio nad talerzem, bo rzuca cień. Unikaj żółtego światła sali restauracyjnej wieczorem.
  • Statyw. Ręka zawsze drży, nawet minimalnie, a przy kilkusekundowym ujęciu w pętli to widać od razu. Statyw albo uchwyt na blacie kosztuje niewiele i eliminuje problem.
  • Format 9:16. Telefon trzymany pionowo, kadr wypełniony talerzem, bez marginesów po bokach.
  • 4 do 6 sekund. Jedno działanie: nalanie sosu, pokrojenie, uniesienie kawałka. Nie trzeba pokazywać całego procesu przygotowania.
  • Bez zoomu cyfrowego. Zoom w telefonie pogarsza jakość obrazu drastycznie. Lepiej podejść bliżej z telefonem niż przybliżać cyfrowo.

To wystarczy na start, żeby menu ze zdjęciami zamienić na menu z krótkimi wideo bez inwestowania w sprzęt. Jeśli jednak zależy na tym, żeby całe menu, 20, 30 czy 60 dań, wyglądało spójnie i profesjonalnie od razu, warto rozważyć produkcję zleconą. Więcej o tym, jak wygląda taka sesja, na czym polega nagrywanie w lokalu i ile to trwa, opisaliśmy na stronie wideo i zdjęcia dań.

Przykład: menu pokazowe DOPEST Restaurant

Zamiast opisywać efekt, można go obejrzeć. Nasze menu pokazowe DOPEST Restaurant ma 20 dań w sześciu kategoriach, od przystawek po desery, i każde z nich jest krótkim pionowym wideo w pętli, bez dźwięku. Działa pod adresem dopest.menu/m/dopest, więc wystarczy otworzyć je na telefonie i przejrzeć kartę tak, jak robi to gość przy stoliku: z parą nad ramenem, serem spływającym z burgera i czekoladą wypływającą z fondanta.

To samo menu pokazuje, że wideo nie musi być zarezerwowane dla kilku sztandarowych pozycji. Cała karta w jednym stylu (ten sam stół, to samo światło, ten sam kadr) czyta się jak jedna restauracja, a nie zbiór przypadkowych klipów. U klienta wygląda to identycznie: sesja w lokalu w pół dnia, montaż, menu na żywo w 24 godziny. To, jak dokładnie działa menu wideo, jaką rolę pełni panel restauratora i dlaczego różni się od zwykłego PDF-a czy statycznej strony z kartą, opisaliśmy szerzej na stronie menu wideo dla restauracji.

Najczęstsze pytania

Czy zdjęcia dań w menu wystarczą, czy trzeba od razu wideo?

Dobre zdjęcia dań w menu potrafią realnie pomóc, zwłaszcza jeśli restauracja nie ma budżetu na wideo. Warunek jest jeden: zdjęcia muszą być aktualne, dobrze oświetlone i zgodne z tym, co faktycznie trafia na stół, bo stare lub stockowe zdjęcia szkodzą bardziej niż ich brak.

Ile kosztuje wideo dań do menu restauracji?

Zlecona produkcja u agencji to zwykle 200 do 1200 zł za pojedynczą rolkę albo około 4000 zł za pakiet 5 rolek. Można też nagrać samemu telefonem bez dodatkowych kosztów, jeśli zadba się o światło, statyw i format pionowy.

Czy wideo w menu spowalnia ładowanie strony na telefonie gościa?

Dobrze zrobione menu wideo ładuje się szybko, bo krótkie kilkusekundowe klipy w pętli są lekkie i zoptymalizowane pod przeglądarkę mobilną, podobnie jak w menu QR, gdzie liczy się czas otwarcia karty poniżej 2 sekund. Warto sprawdzić to na żywym przykładzie, na przykład w karcie Ristoteca.

Jak często trzeba odświeżać zdjęcia lub wideo dań w karcie?

Za każdym razem, gdy zmienia się danie, talerz albo szef kuchni w kuchni. Krótkie ujęcia wideo łatwiej podmienić pojedynczo niż całą sesję zdjęciową, co ułatwia utrzymanie karty aktualnej bez dużych kosztów odświeżania.

Kacper Najda prowadzi DOPEST: studio, które nagrywa dania w lokalach i robi z tego menu QR z wideo. Teksty na blogu wynikają z wdrożeń, nie z prezentacji. Pytania: [email protected].

Czytaj dalej

Wszystkie artykuły

Zobacz, jak to działa. Na żywym menu.

DOPEST Restaurant: 20 dań, każde z wideo. Zeskanuj albo otwórz w przeglądarce.

Zobacz prawdziwe menu